Lanzania - Stowarzyszenie Przyjaciół Ziemi Tolkmickiej

Zobacz nas naFB

Ciekawi ludzie

I. CIEKAWE POSTACIE ZWIĄZANE Z ZIEMIĄ TOLKMICKĄ

1) Jan Bażyński

Jan Bażyński (1390 - 1459) był pierwszym gubernatorem Prus Królewskich. Król Kazimierz Jagiellończyk powołał go na to zaszczytne stanowisko w dniu 9 marca 1454 roku. On to m.in. przewodził Związkowi Pruskiemu i stał na czele delegacji Związku Miast i Wsi z Prus, która udała się do Krakowa, by prosić króla o przyjęcie pod opiekę stany pruskie.

Wcześniej, jako młody rycerz zakonu, otrzymał od Krzyżaków bardzo dobre wykształcenie. O jego wrogim stosunku do Krzyżaków zdecydowało perfidne zachowanie Wielkiego Mistrza Zakonu. Na czas, gdy Jan Bażyński przebywał w poselstwie do Anglii i Hiszpanii, opiekę nad jego narzeczoną sprawował Wielki Mistrz. Po powrocie okazało się, że mistrz wydał ją za innego rycerza. Od tego momentu Jan Bażyński już na zawsze znienawidził Krzyżaków.

Jan Bażyński nawiązał do tradycji polskich - Towarzystwa Jaszczurowego, które powstało na Ziemi Chełmińskiej w 1397 roku. Na podłożu tego Towarzystwa powstał Związek Pruski w dniu 14 marca 1440 roku. Pod dokumentem elekcyjnym podpisywanym w Kwidzynie widnieje imię Jana Bażyńskiego, chorążego ostródzkiego. Jak pisze Tadeusz Oracki, Jan Bażyński początkowo stał na czele tajnej rady Związku Pruskiego.

Jako przywódca w dniu 21 lutego 1454 roku udał się do stolicy króla polskiego w Krakowie na czele delegacji Związku Miast i Wsi z Prus. Przed królem Kazimierzem Jagiellończykiem wygłosił płomienną mowę prosząc o włączenie do królestwa wszystkich ziemi pruskich. Król przyjął pod swoją pieczę stany pruskie i powołał Jana Bażyńskiego na pierwszego gubernatora Prus Królewskich. Jan został również tajnym radcą króla i wybitnym dyplomatą. Urząd gubernatora pełnił do śmierci, która nastąpiła w 1459 roku.

Jan Bażyński początkowo urzędował w Elblągu, a od 1457 roku przeniósł siedzibę gubernatora do Malborka. W okresie wojen z Zakonem Krzyżackim kierował osobiście obroną Malborka. Jan Bażyński był czołowym rzecznikiem zespolenia Prus z Koroną Polską. Przez Krzyżaków był tak znienawidzony, że próbowano go za wszelką cenę zgładzić. Bażyński był m.in. starostą sztumskim, tolkmickim, otrzymywał także część dochodów z miasta Elbląga oraz z rybołówstwa w Zatoce Ryskiej. Mimo że posiadał tak znaczące dochody sam żył skromnie. Jako najwybitniejszy mąż stanu w Prusach w średniowieczu, położył ogromne zasługi w dziele zespolenia Prus z Polską.

Nie tylko Jan Bażyński, ale cały jego ród wielce zasłużył się w dziele zjednoczenia Prus z Polską. Przez ponad pół wieku Bażyńscy sprawowali najwyższe urzędy w Prusach Królewskich w imieniu króla polskiego.

Mowa Jana Bażyńskiego do króla Kazimierza Jagiellończyka:

"Nie tajno, miłościwy królu, tobie i twojej radzie, a podobno i narodom sąsiednim, ile krzywd i niegodziwości, ile zniewag i sromoty naddziadowie i ojcowie nasi, a na koniec my sami wycierpieliśmy od mistrza i Zakonu Pruskiego. […] W ciągu tyloletnich, z królestwem twoim prowadzonych wojen, ile potraciliśmy krewnych, dzieci, przyjaciół, ile nam popalono miast znakomitych, poniszczono włości, pogwałcono żon naszych i córek, porozrywano majątków, ślady świeże i skargi uciśnionych głośno poświadczają. Ale nad te wszystkie klęski więcej nas jeszcze to dotykało, żeśmy byli zmuszeni do łamania sojuszów i prowadzenia wojen, tym przykrzejszych dla nas, że tak niesprawiedliwych; żeśmy musieli nastawiać nasze głowy za nieprawość mistrza i Krzyżaków. […] Wśród tych zaś i tak wielkich nieszczęść, jeżeli kiedy brakło nieprzyjaciela zewnątrz, większy za to wewnątrz kraju występował. Komturowie i posiadacze zamków nie sromali się, bez przeprowadzenia sprawy, bez złożenia sądu, zabierać nam dobra i majątki, żony w oczach mężów i córki wobec rodziców porywać, na pastwę swoich lubieżnych chuci. A tym, którzy się na takie krzywdy uskarżali, miasto wymierzenia sprawiedliwości, zdejmowano głowy albo wydzierano mienie. Przyciśnieni tak wielką niedolą, uczyniliśmy wszyscy między sobą związek, abyśmy się od tylu cierpień zasłonić mogli. […] sprawa nasza wyniesiona została przed sąd Fryderyka cesarza rzymskiego, rzeczony cesarz, odrzuciwszy najsłuszniejsze i jawnie za nami mówiące dowody, a na większe nieszczęście nasze zniósłszy i unieważniwszy wyrokiem swoim nasz związek, skazał nas na sześćkroć sto tysięcy złotych kary i na wieczne poddaństwo mistrzowi i Zakonowi. […] Ten więc wyrok cesarza, tak niesłuszny i tyrański, spowodował nas do wypowiedzenia posłuszeństwa Krzyżakom i podniesienia przeciw nim oręża, w przekonaniu, że nie tylko nam mężom, ale i kobietom największą grozi sromotą poddanie się w jarzmo tak nikczemnej podległości. I pobłogosławiła Opatrzność naszym przedsięwzięciom. W ciągu dni dwudziestu orężem naszym przeszło dwadzieścia zdobyliśmy zamków, jako to: Toruń Stary i Nowy, Gdańsk, Elbląg, Grudziądz, Lidzbark, Golub, Kowalewo, Gniew, Świecie, Papowo, Tucholę, Pasłęk, Królewiec, Radzyń, Pokarmin, Nibork (Nidzicę), Przesmark, Morąg, Brodnicę, Chełmno, Działdowo, Ragnetę, Ostródę, Bratian, które naszej uległy władzy. Gdy więc twoja Królewska Miłość, jak wszystkim wiadomo, i co sam mistrz i Zakon jawnymi wyznali pismy, jesteś Zakonu tego nadawcą, uposażycielem i dobroczyńcą, ziemie zaś pomorska, chełmińska i michałowska gwałtem, przemocą zostały Królestwu Polskiemu wydarte, przeto udajemy się do Majestatu twego z prośbą, abyś nas raczył przyjąć za twoich i królestwa twego wieczystych poddanych i hołdowników, i wcielił do Królestwa Polskiego, od którego jesteśmy oderwani. Poddajemy się dobrowolnie i posłuszeństwem pod twoją zwierzchność i rządy, poruczając ci siebie, żony, dzieci i rodziny nasze, oraz wszystkie miasta, wsie, zamki i miasteczka, bądź zdobyte przez nas, bądź zdobyć się kiedyś mające. Nie odrzucaj zatem próśb naszych, a przyjmij je razem od tych, których poselstwo sprawujemy".

Źródło: K. Górski, Związek Pruski i poddanie się Prus Polsce, Poznań 1949, str. 30 - 31.

Jan Bażyński był mocno związany z ziemią Tolkmicką. Był starostą tolkmickim oraz właścicielem pobliskich Kadyn. Do dzisiaj stoi tam stary dąb nazwany jego imieniem.

 

2) Wilhelm II Hohenzollern

Wilhelm II (urodzony 27 stycznia 1859, Berlin; zmarł 4 czerwca 1941, Doorn w Niderlandach), ostatni niemiecki cesarz i król Prus Wilhelm II urodził się jako Friedrich Wilhelm Albert Victor Prinz von Hohenzollern - syn Fryderyka III, był więc wnukiem „miłościwie panującego“ do 1888 r. cesarza Wilhelma I. Matka Wilhelma II Wiktoria była najstarszą córką królowej Wielkiej Brytanii o tym samym imieniu, dzięki niej płynęła w Wilhelmie również krew rosyjskich Romanowów. Wychowywaniem fizycznie upośledzonego dziecka zajął się cesarsko-królewski nauczyciel Georg Hinzpeter. W latach 1874-1877 uczęszczał do elitarnego gimnazjum w Kassel-Wilhelmshöhe, po jego ukończeniu studiował prawo i nauki polityczne w Bonn. Cztery lata później poślubił księżniczkę Augustę Wiktorię z rodu Schleswig-Holstein, z którą doczekał się siedmioro dzieci. Na tron niemiecki wstąpił w roku śmierci dziadka Wilhelma, po krótkim intermezzo w postaci panowania Fryderyka III. Na cesarza i króla Prus został koronowany 15 VI 1888 r. - miał wówczas 29 lat. Jedną z jego pierwszych politycznych decyzji było zdymisjonowanie kanclerza Otto von Bismarcka - na skutek różnicy zdań w polityce wewnętrznej i międzynarodowej, jak również konfliktu ambicji dwóch polityków - mianował na to miejsce Leo von Capriviego. W 1896 r. cesarz stał się bohaterem międzynarodowego skandalu dyplomatycznego, gdy w tzw. depeszy Krügera pogratulował przywódcy Burów zwycięstwa w bitwie z Anglikami. Na skutek odmiennych interesów w polityce kolonialnej zaczęły się ochładzać dobre dotychczas relacje z Wielką Brytanią, wpływ na to miała również rozbudowa niemieckiej floty wojennej przez ministra Alfreda von Tirpitza, będąca solą w oku Anglików. Program tirpitzowskiego urzędu ds. marynarki wojennej był wówczas zdecydowanie popierany przez Kaisera. Kolejną „wpadką“ cesarza była tzw. mowa huńska z 1900 r., w której zalecał on niemieckim żołnierzom bezwzględność w walce z powstaniem bokserów w Chinach. Gorzkie rozczarowanie przeszedł na konferencji w Algeciras w 1906 r., gdy niemiecka polityka kolonialna spotkała się z oporem zarówno Wielkiej Brytanii, jak i Francji. W oczach opinii międzynarodowej pogrążył cesarza wywiad, jakiego udzielił w 1908 r. poczytnej angielskiej gazecie Daily Telegraph, w którym - pełen właściwej Hohenzollernom dezynwoltury - rozprawiał o imperialnych zakusach cesarstwa. Po skandalu zaczęto w Niemczech szeroką dyskusję nad ograniczeniem uprawnień cesarza w polityce zagranicznej. Wilhelm II był zdecydowanym zwolennikiem polityki wojennej prowadzonej w latach 1914-18. Po zamachu na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w czerwcu 1914 r. zapewnił Austrii wszelką pomoc ze strony Niemiec w zwalczaniu „serbskiego barbarzyństwa“. Podczas słynnej mowy w Reichstagu w sierpniu 1914 r. zapewnił: "Od dziś nie znam partii politycznych, znam tylko obywateli Niemiec". Co ciekawe, politykę cesarza poparły wówczas wszystkie stronnictwa w Reichstagu, łącznie z krytycznie nastawionymi dotychczas do wojny socjaldemokratami i katolikami. W ciągu trwania wojny Wilhelm zaczął jednak powoli tracić wpływ na działania na teatrze wojennym, de facto o wszystkich ważniejszych operacjach decydowali generałowie Erich Ludendorff i Paul von Hindenburg. Wilhelm II musiał abdykować w wyniku tzw. rewolucji listopadowej, która przetoczyła się wówczas przez Niemcy. 10 listopada 1918 r. przeniósł się ze swojej kwatery wojskowej w belgijskim Spa do Niderlandów, które - jako kraj neutralny w czasie wojny - udzieliły mu azylu. Rezygnację z tronu potwierdził specjalnym dokumentem z 28 listopada 1918 r. Do 1920 r. rezydował w Amerongen, potem przeniósł się do miejscowości Huis Doorn, gdzie pozostał do końca życia. Tamże poświęcił się pisaniu pamiętników oraz wyrąbywaniu drewna, mimo fizycznego upośledzenia, z którym borykał się od dzieciństwa. W 1931 r. spotkał się w Doorn z Hermannem Göringiem, którego gorąco namawiał do wskrzeszenia w Niemczech monarchii jako antidotum na bałagan panujący w Republice Weimarskiej. Warto podkreślić, iż władze holenderskie - mimo ratyfikacji traktatu wersalskiego i przystąpienia do Ligi Narodów - nigdy nie zgodziły się na ekstradycję i poddanie pod sąd Wilhelma, co było przewidziane w układach z 1919 r. Całkiem prawdopodobne, iż nie uznawały cesarza jedynym winnym rozpoczętej w 1914 r. krwawej wojny, która kosztowała życie wiele milionów ludzi. W 1940 r. Wilhelm II zaszokował opinię publiczną telegramem do Adolfa Hitlera, w którym pogratulował mu zajęcia Paryża. Wiara, iż führer zdecyduje się na przywrócenie w Niemczech monarchii towarzyszyła mu do końca życia - marzył o objęciu tronu przez swoje dzieci. Pochowany został w uroczysty sposób - nie bez pomocnej dłoni rządu Niemiec - w specjalnym mauzoleum w zamkowym parku w Doorn. Jego obie małżonki spoczywają paręset kilometrów dalej - na niemieckiej ziemi w Poczdamie.

 

W dordze spadku po Edwardzie Birknerze Cesarz Wilhelm II został właścicielem Kadyn – miejscowości znajdującej się w pobliżu Tolkmicka. Zauroczony pięknem tego miejsca wybudował tu letnią rezydencję oraz nową wieć zgodnie z projektami berlińskich architektów. Do dzisiaj Kadyny nazywane są cesarską miejscowością.



Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rolnego
na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich Europa inwestująca w obszary wiejskie.


  •  

Partnetrzy stowarzyszenia